header image
 
Start arrow Pasje arrow Warto przeczytać arrow Portret
Portret Drukuj Wyślij znajomemu
23.08.2010.
Zmieniony ( 23.08.2010. )
 

ImagePierre Assouline

Portret

tłum. Anna Michalska

Noir Sur Blanc

Przewrotny, ale i ryzykowny pomysł miał francuski pisarz Pierre Assouline na biografię baronowej Betty de Rothschild zatytułowaną Portret. Nie zawsze takie literackie eksperymenty się udają, a przecież ten sam pomysł co jakiś czas pojawia się w literaturze. Otóż, losy baronowej oraz monografię jednej z najbardziej znanych i wpływowych rodzin na świecie, poznajemy z perspektywy dzieła sztuki, portretu bohaterki a zarazem narratorki opowieści, namalowanego przez Ingresa, kiedy ona sama była piękną kobietą po trzydziestce. Książka rozpoczyna się w momencie, gdy dusza baronowej po śmierci „przenosi się” do galerii, by znaleźć się w tytułowym portrecie. To miejsce idealne, dyskretne i jakże ważne. Pozwala słyszeć rozmowy i plotki, śledzić podejmowanie decyzji, poznawać poglądy i zasady rządzące jednym z najpotężniejszych rodów, a wreszcie opowiedzieć jego historię na przestrzeni wielu lat, bo portret przekazywany był z pokolenia na pokolenie (baronowa Betty miała czterech synów). W dziejach tej niezwykłej fortuny pojawiają się także i polskie akcenty – Fryderyk Chopin bywający na salonach baronowej, wreszcie słynny paryski Hotel Lambert, który został sprzedany Rothschildom w latach 70. XX wieku przez rodzinę Czartoryskich.

Mąż baronowej miał talent do interesów, był jednym z twórców potęgi Rothschildów. James był 13 lat starszy od Betty i był jej stryjem, ale przecież jedna z zasad rodu głosiła, że rodzina powinna trzymać się razem ze względu na majątek i religię (judaizm).

Sukcesy i pełne sejfy budzą jednak zawiść. Z jednej strony, często zaciągano u Rothschildów gigantyczne pożyczki, z drugiej – pogardzano nimi, byli bohaterami niewybrednych żartów i drwin oraz bezwzględnego antysemityzmu. A jednak każdy marzył, aby bywać na ulicy Laffitte, na przyjęciach i balach w rezydencji Chateau de Ferries. Wiele instytucji, ale i znanych osobistości (Heine, Balzak) korzystało z mecenatu Rothschildów, choć baronowa często spotykała się jednak z brakiem wdzięczności – doznawała przykrego zawodu, że ludzie nigdy nie wybaczają dobra, którego od was doświadczyli.

Baronowa Betty nie tylko wraca w przeszłość, dzięki temu, że wystarczy jakiś kolor czy drobiazg, postać lub spojrzenie, słowo czy zapach, by dać się ponieść wspomnieniom i ukrytą furtką powrócić w miniony świat za sprawą tajemniczej pracy pamięci, ale także obserwuje życie kolejnych pokoleń, zmiany obyczajowe i historyczne, wreszcie polityczne. Sporo znajdziemy w książce ciekawych opowieści bywalczyni salonów o fryzurach, biżuterii, panującej modzie, o zasadach obowiązujących w konwersacji. Tego, co składa się na obraz epoki. Rzetelny i barwny zarazem.

Poznajemy historię rodziny aż do współczesności, na końcu zaś losy obrazu – odważnego jak na owe czasy ze względu na pozę baronowej (siedzi z nogą założoną na nogę). Portret przetrwał wojenną zawieruchę, został wywieziony przez nazistów, opieczętowany swastyką (ten tatuaż jest dla mnie znakiem hańby – mówi baronowa w książce), wreszcie odnaleziony przez Amerykanów w kopalni soli w Austrii. Całą historię tego niezwykłego płótna opowiadają przechodzący obok portretu zwiedzający bibliotekę Hotelu Lambert. A baronowa? Obserwuje, słucha i konstatuje: chyba już wiem, co przetrwało w nas naszego. Nazwisko, wartości moralne, wiara w siebie. Radosny cień naszej niegdysiejszej fortuny, mit naszej potęgi (...) kolekcje, które wciąż żyją i ogromna wdzięczność muzeów narodowych (...) Nasze nazwisko wciąż broni się samo.

Pierre Assouline potrafi zainteresować czytelnika, książkę czyta się przysłowiowym jednym tchem, choć zdanie takie zawsze brzmi przecież banalnie. Ponadto autor, mimo że ma lekkie pióro, swoją opowieść oparł na solidnych podstawach – wystarczy przejrzeć zamieszczoną na końcu bibliografię. Niech i to będzie rekomendacją, by zajrzeć do książki Portret, by poznać losy osoby tak interesującej, jak patrząca z obrazu na okładce baronowa Betty de Rothschild.

Anna Molska

Zacytuj na swojej witrynie Drukuj Wyślij znajomemu

Komentarze użytkowników (0) RSS z komentarzami

Nie komentowano

Dodaj komentarz!



mXcomment 1.0.7 © 2007-2012 - visualclinic.fr
License Creative Commons - Some rights reserved