 Fot. kliverap/sxc.hu Kończy się lato i często jesteśmy już po urlopach. Na wypoczynek, którego nigdy dosyć, pozostają weekendy. Całymi rodzinami wybieramy się albo nad wodę, albo na grzyby. Te pojawiły się w lasach, bo i deszcz pada, i słoneczko jeszcze świeci. Wielka jest frajda w szukaniu i zbieraniu, bardzo trzeba jednak uważać i pamiętać o tym, że nie wszystkie grzyby nadają się do jedzenia, a niektóre są wręcz trujące. Ostatnio cała Polska śledziła losy sześciolatka, któremu przeszczepiono wątrobę po zatruciu muchomorem sromotnikowym. W Polsce występuje ponad dwa tysiące gatunków grzybów, jadalnych jest około trzydziestu. Fachowcy przestrzegają: jeśli nie jesteś w stu procentach pewien, że ten znaleziony przez ciebie jest jadalny – wyrzuć go! Apelujemy, by trzymać się żelaznej zasady: NIE ZNAM, NIE ZBIERAM! Warto też wiedzieć, że te najbardziej trujące grzyby mają blaszkowate spody kapeluszy, najniebezpieczniejszy z nich, to właśnie muchomor sromotnikowy mylony często z młodą pieczarką, albo młodą kanią. OBJAWY ZATRUCIA mogą wystąpić w zależności od rodzaju trucizny – pół godziny po zjedzeniu do dwóch dni i są to: – bóle głowy i brzucha, – nudności i wymioty, – biegunka, – zaburzenia oddychania, widzenia i świadomości, – drgawki, skaza krwotoczna, żółtaczka, – w ciężkich przypadkach – wstrząs i śmierć. PIERWSZA POMOC, to wywołanie wymiotów (należy zabezpieczyć treść żołądka do badania). Należy też podać dużą ilość węgla aktywowanego oraz natychmiast wezwać lekarza. |