header image
Start
Kilka rad popowodziowych Drukuj Wyślij znajomemu
25.06.2010.
 

Mieszkamy niedaleko Odry, w starym poniemieckim domu na niskiej podmurówce. W lipcu 1997 roku wielka woda wdarła się do nas na wysokość ponad metra. Na szczęście stała tylko trzy dni, ale zniszczenia i tak były spore. Pod wodą znalazł się także cały ogród. Okazało się, że problemy zaczynają się wtedy, kiedy opada woda, dlatego postanowiłem podzielić się kilkoma informacjami – może przydadzą się innym poszkodowanym w tegorocznej powodzi.

Najważniejszym jest, aby po opadnięciu wody oczyścić dom z mułów, piasku, nieczystości. My starannie wymyliśmy ściany i podłogi. Te ostatnie zerwaliśmy już pierwszego dnia. Deski, pod którymi była wełna mineralna, całe były przesiąknięte wodą. Zaczęliśmy od wyrzucenia wełny, która trzymałaby wilgoć i powodowała dalsze zawilgocenia całego domu. Po zerwaniu podłogi okazało się, że wyłożone cegły pod legarami podłogowymi są mocno uszkodzone. Należało więc przystąpić do prac wzmacniających. Ale o tym za chwilę. Jeśli dom ma piwnice lub podpiwniczenie, nie radzę śpieszyć się z wypompowywaniem wody. Przed tym należy sprawdzić czy po wypompowaniu nie napłynie nowa woda gruntowa, która powodując różnice ciśnienia wewnątrz i na zewnątrz domu, mogłaby doprowadzić do uszkodzenia konstrukcji budynku.

Równie ważną czynnością jest zbicie tynku wewnątrz i na zewnątrz budynku (około piętnastu centymetrów powyżej zalania). Pozbędziemy się w ten sposób siedliska wilgoci i wszelkich nieczystości, jakie przyniosła woda. Po zbiciu tynku, ściany warto kilkakrotnie spryskać środkiem grzybobójczym. Często popełnianym błędem jest pośpiech, z jakim ludzie kładą tynk na zalanych powierzchniach. My czekaliśmy pół roku, aby ściany mogły spokojnie się wysuszyć. Mniej więcej co metr, w ścianach zewnętrznych wywierciliśmy otwory, ponieważ stare budynki mają tak zwaną pustkę dylatacyjną między ścianami, która umożliwia skrapianie pary wodnej, jest warstwą ocieplającą i pozwala na szybsze osuszanie budynku. Błędem jest również dodatkowe ocieplanie budynku styropianem. Trzeba pamiętać, że w starych domach pustka dylatacyjna była po to, aby woda mogła się w sposób naturalny skraplać. Styropian powoduje, że nie spełnia ona swojej funkcji. Przy okazji remontu domu odnowiliśmy też okna i drzwi. Znajomy odradził nam zakładanie plastikowych okien, które są zbyt szczelne i sprawiają, że w domu utrzymuje się wilgoć. Po dwóch miesiącach suszenia, na podłogach ułożyliśmy zabezpieczone środkiem grzybobójczym stare deski, dając pod nie nowe ocieplenie ze styropianu. Wokół domu przeprowadziliśmy drenowanie, aby wody deszczowe mogły spokojnie spływać do studzienki lub rowów. Ważnym elementem naszej popowodziowej działalności był ogród. Woda spowodowała, że drzewa pestkowe (wiśnie i czereśnie) uschły. Podobnie leszczyna, która rosła w miejscu, gdzie woda stała ponad trzy tygodnie. Aby odkazić ogród, użyliśmy dużej ilości wapna ogrodowego, które ma właściwości odkażające i jednocześnie powoduje lepsze wiązanie gleby. Ogród warzywny został przekopany, a na jesień posialiśmy na nim żyto ozime, jako zielony nawóz na następny rok. Zrezygnowaliśmy z zastosowania innych nawozów, aby gleba mogła samodzielnie się oczyścić. Uważam, że co kilka miesięcy warto robić badania gleby, ważne, aby ziemia nie miała zbyt wysokiego odczynu kwasowości. Osobne badania powinny dotyczyć zawartości na metale ciężkie. W tym przypadku warto zastanowić się nad całkowitą wymianą gleby. Mam nadzieję, że kilka praktycznych rad będzie przydatne dla tych, których w tym roku woda nie oszczędziła.

Andrzej Manasterski
Zacytuj na swojej witrynie Drukuj Wyślij znajomemu

Komentarze użytkowników (0) RSS z komentarzami

Nie komentowano

Dodaj komentarz!



mXcomment 1.0.7 © 2007-2012 - visualclinic.fr
License Creative Commons - Some rights reserved