|
Starszy mężczyzna z dumą pokazuje swój portret prezentowany na wrocławskim Rynku i z wielkim przejęciem opowiada zgromadzonej przy nim grupce osób o swojej miłości do modelarstwa. Na czarnobiałej planszy, obok portretu, można zobaczyć zdjęcie precyzyjnie wykonanego modelu stacji PKP w Złotoryi. Pan Jan tam właśnie się wychował, teraz jest mieszkańcem schroniska św. brata Alberta w Jeleniej Górze. Podobnie, jak i kilkanaście innych osób, jest bohaterem prezentowanej na wrocławskim rynku wystawy fotograficznej Niewykluczeni. Odcienie szarości, pokazującej pasje osób bezdomnych. Wystawę zorganizował Zarząd Główny Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta w ramach obchodów Europejskiego Roku Walki z Ubóstwem i Wykluczeniem Społecznym. – Poprzez ekspozycję chcemy pokazać, jak istotnym elementem życia człowieka są pasje, które nie tylko pozwalają oderwać się od codzienności, ale też dają szansę, by przetrwać najtrudniejsze momenty. Dają radość i spełnienie, integrują osoby wykluczone społecznie i motywują je do działania – piszą organizatorzy wystawy. A pasje są najróżniejsze: od sportu i fotografii po szydełkowanie, origami i rzeźbę. Wśród bohaterów fotoreportażu są m.in.: pan Mirosław, z wykształcenia artysta-plastyk, od roku zapalony fotograf, którego marzeniem jest zrobienie idealnego zdjęcia pokazującego wschód słońca; poetka – pani Helena; pan Tadeusz nazywany+ kulinarnym czarodziejem+ i pan Włodzimierz – rzeźbiarz, który po pół roku od momentu wzięcia do ręki dłuta, zorganizował swoją pierwszą wystawę. Pani Mirosława zajmuje się szydełkowaniem, jest specjalistką od dzierganych łabędzi. Wykonuje je według własnego pomysłu, bez żadnych gotowych wzorów: sama się nauczyłam – tłumaczy – za pierwszym, drugim i trzecim razem się nie udało, a za czwartym wyszedł piękny łabędź. Ta praca ją wycisza, uspokaja, relaksuje, pozwala pozbyć się nieprzyjemnych wspomnień. Autor zdjęć, Marcin Sieńczyk, pokazuje swoich bohaterów w naturalnych sytuacjach: oni opowiadali o sobie, swoich zainteresowaniach, a ja robiłem zdjęcia. Chciałem, żeby to były wesołe fotografie, ale teraz jak na nie patrzę, to nie do końca się to udało – wyjaśnia. W twarzach portretowanych, gdzieś pod prezentowanym na zewnątrz uśmiechem, kryje się niełatwa przeszłość. – To ważna wystawa, która – mam nadzieję – pozwoli przełamywać stereotypy i walczyć z uprzedzeniami – mówi Bohdan Aniszczyk, przewodniczący Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta we Wrocławiu. – Kiedy myślimy o bezdomności, to myślimy głównie o takich osobach, które nie mają szans na powrót do tak zwanej normalności – są uzależnieni, bez szans na pracę i często bez chęci zmiany swego położenia. Są też tacy, którzy stają się bezdomnymi na skutek życiowych niepowodzeń. Wielu z nich ma szansę na powrót do dawnego życia. Przykładem jest pani Ania – jedna z bohaterek fotoreportażu – która musiała opuścić swój dom i razem z córkami zamieszkała w schronisku. Nie załamała się, a będąc osobą bezdomną, znalazła pracę i to taką, którą bardzo lubi – w kwiaciarni. Udowodniła, że jest w stanie utrzymać siebie i swoje dzieci. An.Ko.
Niewykluczeni. Odcienie szarości Wystawę można było oglądać na wrocławskim Rynku, od 10 do 24 maja 2010 oraz w Arkadach Wrocławskich, od 25 maja do 20 czerwca 2010. Będzie ją można jeszcze obejrzeć m.in. w Łodzi, Dębicy, Gdańsku, Koszalinie, Pabianicach oraz w Jeleniej Górze. |