header image
Start
Okno życia Drukuj Wyślij znajomemu
08.10.2009.
Zmieniony ( 08.10.2009. )
 

Niechciana ciąża, to przede wszystkim szok i przerażenie. Natychmiast pojawiają się pytania – dlaczego to właśnie mnie spotkało, co ja teraz zrobię? I jednocześnie rodzi się potworny strach – rodzina nie może się o tym dowiedzieć… Dlatego podejmowane są próby spędzenia płodu, zazwyczaj nieudane. Potem matki niechcianych dzieci miewają myśli samobójcze, a kiedy wreszcie przyjmują do wiadomości nieuchronny fakt, że będą musiały donosić ciążę, bandażują brzuchy, zakładają luźne ubrania, i robią wszystko, żeby bliscy nie zauważyli stanu, który zazwyczaj nazywany jest błogosławionym, a dla nich stanowi przekleństwo.

ImageGdy po miesiącach stresu, czy aby nikt niczego się nie domyśla, przychodzi czas rozwiązania, zaszywają się jak zaszczute zwierzęta w domu albo w krzakach i tam w samotności i strachu rodzą…

Kilka dni później w prasie pojawiają się wstrząsające informacje o martwym noworodku znalezionym na wysypisku lub w kontenerze na śmieci.

Takie sytuacje zdarzają się przede wszystkim w rodzinach patologicznych. Dotyczy to także nieletnich matek albo kobiet w bardzo trudnej sytuacji materialnej – mówi Marta Świątek, psycholog z Centrum Praw Kobiet. – Musimy pamiętać, że one działają w panicznym strachu, ponieważ presja środowiska i potworny wstyd całkowicie determinują ich zachowanie. Tak bardzo się boją ujawnienia prawdy o ciąży, że to paraliżuje racjonalne myślenie i nie zdają sobie sprawy, że dokonują morderstwa.

Przecież prawo przewiduje, że każda kobieta może bez żadnych konsekwencji urodzić dziecko w szpitalu, a potem bez żadnych konsekwencji zostawić je i oddać do adopcji.

Dla kobiet, które za wszelką cenę chcą ukryć ciążę, to nie jest dobre rozwiązanie, one się boją i bardzo wstydzą – tłumaczy Marta Świątek – a przecież w szpitalu nie są anonimowe. Istnieje przy tym coś takiego jak niemy wyrzut innych matek, które zawsze jakimś sposobem dowiadują się, że sąsiadka z łóżka obok nie chce swojego dziecka i zostawia je w szpitalu.

Dlatego z inicjatywy Caritas w całym kraju powstają miejsca, gdzie matka może bezpiecznie i bez żadnych konsekwencji dla siebie pozostawić niemowlę.

Podczas poświęcenia pierwszego takiego miejsca w Krakowie, kardynał Stanisław Dziwisz powiedział, że „okno życia to ratunek dla dziecka, któremu rodzice odmówili miłości”.

Okna życia zazwyczaj powstają w budynkach przyklasztornych lub szpitalnych i są bardzo charakterystyczne. Otwierają się z zewnątrz, w środku znajduje się ogrzewany inkubator oraz wentylacja. Podobnie jest we Wrocławiu, gdzie we wrześniu siostry boromeuszki otworzyły okno życia przy ul. Rydygiera 22.

Gdy okno zostanie otwarte, włącza się cichy alarm, informujący o pojawieniu się dziecka. Siostry zawiadamiają wówczas pogotowie ratunkowe oraz policję, która bada, czy dziecko nie zostało uprowadzone. Równocześnie rozpoczynają się procedury sądowe, ponieważ maluch nie ma daty urodzenia, imienia ani nazwiska.

Ponieważ nie mamy jeszcze żadnego doświadczenia, obserwujemy jak to jest w innych miastach, w których kwestie proceduralne zabierają około pół roku – mówi Anna Mucha z Ośrodka Adopcyjno Opiekuńczego. – W tym czasie dziecko przebywa w rodzinnym pogotowiu opiekuńczym. Dopiero, gdy stanie się człowiekiem w świetle prawa, można znaleźć mu nową kochającą rodzinę.

Monika Filipowska
Zacytuj na swojej witrynie Drukuj Wyślij znajomemu

Komentarze użytkowników (0) RSS z komentarzami

Nie komentowano

Dodaj komentarz!



mXcomment 1.0.7 © 2007-2012 - visualclinic.fr
License Creative Commons - Some rights reserved